Jamie Cullum

Z tym panem znam się i lubię już dość długo. Jego przyjemny, lekko zachrypnięty głos i uroczo jazzujące melodie bezbłędnie wprawiają mnie w kołyszący, beztroski nastrój. Ostatnio Jamie postanowił o sobie przypomnieć, wydając kolejną płytę – The Pursuit. Jak znalazł na takie leniwe, upalne, niedzielne popołudnie (: W rozwinięciu notki, tradycyjnie już – niech przemówi (no, zaśpiewa) artysta!

Na początek jedna z pierwszych piosenek Jamiego, z jakimi miałam przyjemność – Twentysomething z płyty o tym samym tytule. A do piosenki przesympatyczny (choć nieoficjalny) teledysk.

Oglądaliście Gran Torino Eastwooda? Jeśli nie, to zdecydowanie macie sporo do nadrobienia! Ani się obejrzycie, jak dotrzecie do końca filmu, a tam czeka na was prezent – Clint Eastwood & Jamie Cullum w piosence tytułowej.

http://www.youtube.com/watch?v=MItMDkc343M

Odkrycie ostatnich dni zostawiłam na deser. Prosto z najnowszej płyty The Pursuit, rewelacyjny cover Rihanny Don’t stop the music. Dla urozmaicenia – wersja live, w której Jamie zabawia się z fortepianem (:

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

5
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
NatalijahMirandaIscariotevampire_slayer Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
vampire_slayer
Gość

Bardzo miłe brzmienie, a i relaksując się przy tych dźwiękach dobrze się pisze. Chociaż to nie moje klimaty to miło się tego słucha.

Iscariote
Gość

Ja się nie starzeje, a też ostatnio łagodniejszej słucham. To chyba kwestia pogody, czy coś.

Jammiego uwielbiam, mimo moich bardziej rockowych i metalowych upodobań muzycznych. Don’t Stop the Music często leci u mnie w aucie 😛

Natalijah
Gość
Natalijah

Mam na półce „Twentysomething”, w odtwarzaczu całą resztę, a „The pursuit” mam nadzieję dostac na urodziny (o ile moja szanowna rodzinka zorientuje się, że nad moim biurkiem wisi moja „CHCĘLISTA”).