Profesjonalny zwierzołak – Andriej Bielanin, Galina Czernaja

Wampiry, wilkołaki, demony, umarlaki… Niby wszystko to już było. Zatrzęsienie książek dla młodzieży w tejże tematyce potrafi zniechęcić do czytania czegokolwiek. A jednak, to wszystko podane w rosyjskim sosie smakuje zupełnie inaczej.

Co my tu mamy? Ano mamy trio w składzie On, Ona i Kot. Są jeszcze potworki, które trzeba wytropić i zneutralizować. Proste? Ha! Pozory. Pierwsza trudność polega na tym, że owe potworki żyją sobie w przeróżnych czasach. Grupa do zadań specjalnych będzie musiała korzystać z dobrodziejstw techniki, między innymi z nowoczesnej wersji wehikułu czasu. Bajer, prawda? Ale nawet najlepszy sprzęt potrzebuje ciepłego dotyku ludzkich rąk… I teraz właśnie zaczynają się prawdziwe kłopoty.

Osobno całkiem niegroźni, razem stanowią iście wybuchową mieszankę. Ona – Alina, do niedawna dziewczyna rodzaju ludzkiego, obecnie walczy z chęcią zamienienia się w podobnego do wilkołaka potworka. Jak słowo daję, tak dzikiej bohaterki jeszcze nie znałam. Pięć minut ciszy to dla niej o cztery minuty za dużo. Żywiołowa, hiperaktywna… Po prostu nie daje sobie w kaszę dmuchać. Oh, biada temu, kto jej podpadnie. Zemsta będzie może nie natychmiastowa, ale na pewno słodka i zaserwowana z zimną krwią. Na szczęście ułagodzić można Alinę równie łatwo, co wkurzyć. Pamiętają o tym jej towarzysze (muszą pamiętać, toż to podstawowa zasada survivalu). Aleks, rodzaj bardzo męski, typ zagadkowo-milczący. I może siedziałby sobie w cieniu swojej towarzyszki, gdyby nie obrazek na okładce książki. Jeden rzut oka wystarczył, bym wydała niewzruszony werdykt – toż to Wielki Grafoman! No przyjrzyjcie się – czyż on nie wygląda toćka w toćkę jak Pilipiuk? Od razu Aleks stał się sympatyczniejszy. Jest jeszcze kocisko. Imion ma wiele, ale cóż znaczą imiona, kiedy do akcji wkracza Alina. Kotek, Mruczek, Puszek… Wszystko to oczywiście ku głębokiemu oburzeniu kota, który oficjalnie powinien był tytułowany co najmniej profesorem, a przynajmniej Agentem 013. Kto by się jednak przejmował oficjalną nomenklaturą, kiedy można sobie pożartować z kota.

Powiedziałam, że będą umarlaki i inne paskudy. Autorzy biorą na warsztat kilka popularnych stworków, takich jak wampiry, ale też i mniej znane, na przykład eskimoskie demony. Wyciskają z nich esencję, po czym doprawiają ją zdrową porcją specyficznego, rosyjskiego humoru (a czasem także rosyjskiej klasyki). Wszystko to dokładnie mieszają, wypuszczają na wolność i posyłają ich tropem opisane wcześniej trio. Wynikają z tego sytuacje przedziwne i przezabawne, a akcja pruje do przodu w tempie maratończyka. Duże zasługi ma tutaj Alina, której odzywki i zachowania nie pozwalają przysnąć nawet na chwilę. Zresztą, jeśli zaśniecie, Alina chętnie zrobi użytek ze znalezionej gdzieś po drodze wuwuzeli.

Alina zdecydowanie zagarnia większość światła scenicznego dla siebie. Kocisko też potrafi czasami pokazać pazurki, natomiast Aleks prawie całkiem zlewa się z tłem. Rzadko się odzywa, a jeśli już mówi, to spokojnie i na temat. Brakowało mi trochę jakiegoś mocnego, męskiego akcentu, który zrównoważyłby charakterek Aliny. Przez to w pewnych momentach miałam wrażenie, że trochę to wszystko jest robione „na siłę”. Jest tak zabawne, że aż męczące.

Pomijając jednak te drobne minusy, książkę czytało się bardzo przyjemnie. Piorunem, bo i akcja jest żywa. Z uśmiechem na pysku, bo trudno było się nie śmiać z rozmów Aliny z Kotem. Profesjonalny zwierzołak to świetna lektura na dzień plażowania – na pewno uchroni was przed zaśnięciem (:

Tytuł: Profesjonalny zwierzołak
Autorzy: Andriej Bielanin, Galina Czernaja
Wydawca: Fabryka Słów
Rok wydania: 2009

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

14
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
6 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
Sfrustrowana PolonistkaA.Mirandapannajemiolajonaspoland Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Sheila
Gość

O, muszę to przeczytać 😀

Agnieszka Tatera
Gość

Faktycznie wygląda on ci jak sam Pilipiuk! 😀

Świetna recenzja, zdecydowanie narobiłaś mi ochoty na przeczytanie tej książki.

zbr
Gość
zbr

Przeczytałem kilka stron i postanowiłem kupić. Nie zawiodłem się, bardzo mi się podobała 😀
Najlepiej pamiętam kota z rybą ^^

jonaspoland
Gość
jonaspoland

Czytałam to już jakiś czas temu i baaardzo mi się podobało 😀 FS mówiła, że to początek serii, więc nie mogę się doczekać na następny tom 😀 I kocisko świetne 😉 nie mogłam się powstrzymać od porównań do MISTRZA i MAŁGORZATY Bułhakowa…. 🙂

pannajemiola
Gość

Właśnie kilka minut temu dostałam tę książkę w swoje łapki ; ) Zmusiłam mamę by mi kupiła przy okazji pobytu w mieście ^^ Zakupiona została także Wiedźma.com.pl, gdyż tak kocham Fabrykę Słów, że trudno mi przejść obok ich książek obojetnie : )

pannajemiola
Gość

Przeczytałam i… świetna : D Strasznie mi się podobała. Choć moim zdaniem wybrała złego faceta, ale niech jej tam będzie. Widocznie nie pociąga jej futerko : D Faktycznie czasem czuło się to „na siłę”, mnie to osobiście odpychało, bo cenię lekki humor, a wymuszonego nie toleruję, jednak w podsumowaniu zalet jest więcej niż wad 🙂

A.
Gość
A.

Brzmi zachęcająco. 🙂

Sfrustrowana Polonistka
Gość
Sfrustrowana Polonistka

Przeczytałam pół książki i chyba nie dokończę. Strasznie mnie irytuje sposób prowadzenia narracji, często stylistycznie nieporadny. Fabuła dość przewidywalna (przynajmniej w przeczytanej przeze mnie połowie), ale istotnie całkiem wciągająca. Jeżeli kiedyś zdecyduję się książkę dokończyć, to tylko za sprawą „Mruczka rozpieszczonego sybaryty”:).