Stowarzyszenie Miłośników Literatury… – M.A. Shaffer, A. Barrows

Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek

Recenzja ta została napisana dla portalu Lubimy Czytać, któremu niniejszym bardzo dziękuję za tę sympatyczną książkę (:

Zawsze jest to pierwsze wrażenie. W tym przypadku oparło się o dwa filary: tytuł i formę książki. Tytuł – zabawny, intrygujący, tak odmienny od spotykanych ostatnio kryminalno-fantastycznych potworków – od razu wzbudził moją sympatię (mimo, iż kartofli w każdej postaci nie lubię). Inaczej sprawa miała się z formą książki. Listy? Przecież to będzie drętwe, nieciekawe. Cóż, tym razem pierwsze wrażenie miało rację tylko połowiczną.

Już od pierwszych stron książka wciąga w swój świat. Z założenia niezbyt wesoły – jest rok 1946, tuż po wojnie. Ludzie powoli zaczynają odbudowywać miasta, a główna bohaterka Juliet zaczyna promować swoją książkę. Jest to zbiór pisanych pod pseudonimem felietonów, które w lekki i ironiczny sposób opisywały bieżące wydarzenia podczas wojny. Z pierwszego podanego nam listu Juliet do jej przyjaciela wyciągamy pierwsze elementy składające się na charakter bohaterki. Kolejne listy tworzą obraz kobiety inteligentnej, pełnej życia, która nie zraża się przeciwnościami losu i potrafi być nieprzewidywalna.
Tutaj właśnie widać, jak bardzo zmyliło mnie pierwsze wrażenie – listy były bardzo dobrym pomysłem na książkę. Czy też raczej bardzo dobrze zrealizowanym. Nie raz i nie dwa, czytając wypociny Juliet i komentarze jej przyjaciół uśmiechałam się pod nosem. Listy – rozbudowane dialogi pozwoliły patrzeć na wydarzenia oczami autorów listów. Dzięki takiemu zabiegowi ani się obejrzałam, a już traktowałam Juliet i pozostałych jak ludzi, których znam od lat. Oczywiście w książce przeważają listy od Juliet, ale każda z ważniejszych postaci ma swoje pięć minut. Zadziwiające, jak w paru zdaniach można zawrzeć najważniejsze cechy charakteru każdego bohatera.
Gdy Juliet przypadkowo trafia na ślad tytułowego stowarzyszenia, jako osoba z natury ciekawa świata i ludzi, wytrwale podąża tym tropem. A co my z tego mamy? Wciągającą, pełną ciepła, napisaną lekkim językiem historię ludzi, których wojna bardzo do siebie zbliżyła. Spośród smutnych wspomnień nieodmiennie przebija się światełko – wspólne omawianie przeczytanych książek, wspólne konspiracje, świadomość, że można polegać na drugiej osobie. Jak możemy się domyślać, Juliet jest tym wszystkim oczarowana. I, co tu dużo mówić, ja również.
Będąc mniej więcej w połowie książki mogłabym napisać: „Książka nie rzuca na kolana. Czyta się miło, ale to właściwie wszystko. Nie mam się do czego przyczepić – ani do idiotycznego bohatera, ani do dziur w fabule. Nie gubię oddechu, gdy zza winkla wyłania się niespodziewany zwrot akcji, bo takowych właściwie nie ma. To znaczy zwrotów akcji, winkle jakieś tam są.”
A jednak im dalej w las, tym przyjemniej. Gdy już na dobre zapomniałam o czytanych ostatnio ciężkich kryminałach i mrocznych fantasy zauważyłam, że czytanie „Stowarzyszenia…” sprawia mi przyjemność. Ot, tak po prostu. Po skończeniu tej książki mam ochotę wyłączyć komputer, wyciągnąć schowaną gdzieś głęboko w szufladzie papeterię i napisać list. Nieważne nawet, do kogo. O czymkolwiek, o jakiejś błahostce lub o czymś miłym, co mnie ostatnio spotkało. Albo o ciekawej książce, którą ostatnio przeczytałam…

Tytuł: Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek
Autor: Mary Ann Shaffer i Annie Barrows
Wydawca: Świat Książki
Rok wydania: 2010

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

5
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MirandaCyźHollowSzyszkaphoca Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
phoca
Gość
phoca

Absolutnie się nie zgadzam, jakoby proza epistolarna miała być drętwa – takie chociażby „Niebezpieczne związki” czytałam z wypiekami na twarzy i tchem zapartym!
Cieszę się, że Twoja opinia o tym rodzaju literatury poprawiła się po lekturze „Stowarzyszenia” :).

Szyszka
Admin

a tak w ogóle i szczególe to Miranda tą recenzją wygrała konkurs serwisu Lubimy Czytać 😀 niniejszym jej gratuluję wszem i wobec :d

Hollow
Gość
Hollow

Gratulacje.

Cyź
Gość
Cyź

gratulacje Mirando! 😀