Czerwonego Kapturka zna już chyba każdy – w wersji dla dzieci, albo w jednej z wielu wersji dla dorosłych. A dziś mam dla Was jeszcze inną wersję, która chyba zostanie moją ulubioną…
“Czerwone wilczątko” zostało wygrzebane z literackich zapowiedzi przez niestrudzoną poszukiwaczkę wszystkiego, co czerwonokapturkowe, czyli przez Wiktorię z Przeczytaj Mnie. Jedno spojrzenie na okładkę wystarczyło, bym wiedziała, że nie dam się długo namawiać na przeczytanie tej książeczki. Ba, szybciutko ją sobie zamówiłam, potem pozwoliłam jej nabrać przez parę dni mocy urzędowej… A potem, pewnego jesiennego już wieczoru, usiadłam w fotelu i rozpłynęłam się.
Urokliwość over 9000
Nie od dziś wiadomo, że lubię ładne rzeczy i jestem z tych, co wybierają książki po okładkach. Od dawna też kumpluję się z mangami, więc idea powieści obrazkowej nie jest mi obca. Nic więc dziwnego, że “Czerwone wilczątko” momentalnie podbiło moje lekko już nadpsute serduszko. Tyle urokliwości, ile zostało wpakowane w raptem kilkanaście kart tej książeczki, to dawno w jednym miejscu nie widziałam. Rysunki są absolutnie przepiękne, magiczne, wręcz nostalgiczne i niesamowicie ciepłe. Gdyby nie to, że taki czyn przeraża mnie do głębi, pocięłabym tę książkę i wytapetowała sobie pokój jej stronami. Chociażby po to, by móc sobie często spoglądać na wilczątko w czerwonej pelerynce, roniące łezki nad małym szkieletem zjedzonego przed chwilą zajączka. Jeśli to nie jest najbardziej urocza rzecz, jaką w życiu zobaczycie, to ja nie wiem, co Wy w życiu oglądacie. Ale powiedzcie mi, chętnie to sprawdzę 😀
Pani, ale dla kogo to?
Nie powiem Wam, dla jakich dzieci ta bajka będzie odpowiednia, bo się na dzieciach nie znam, ale podejrzewam, że raczej nie dla najmłodszych. Za to Was bardzo zachęcam do zakupu tego cudeńka, jeśli tylko macie trochę wolnych galeonów. Pozytywne doznania estetyczne macie gwarantowane! A przy tym historyjka, choć króciutka, też jest niczego sobie. Tak więc sięgajcie śmiało po “Czerwone wilczątko”, a ja już z niecierpliwością wypatruję kolejnych tytułów tej Autorki 🙂
Amélie Fléchais – Czerwone wilczątko, wydawnictwo Kultura Gniewu (jako Krótkie Gatki), 2017