Czarna bezgwiezdna noc – Stephen King

Zdarzyło mi się raz siedzieć na polanie w Gorcach i gapić w nocne niebo. Mleczna Droga waląca po oczach gromadami gwiazd, jedyne źródło światła w okolicy. Z prawej nadciągnęły chmury, tak szybko, jak to tylko jest możliwe w górach. Nie jakieś podstępne, burzowe – ot niebo przykryło się kołderką do snu. Leżałam, wpatrywałam się w […]

Bezzmienna – Gail Carriger

Przyszła wreszcie pora, że wtrącę się w Szyszkowy szał recenzji ze swoją 😉 Pamiętacie, moi drodzy, jak prawie rok temu próbowałam przekonać was do książeczki o wdzięcznym tytule Soulless? Zachwycałam się nią mocno, jednocześnie wyrażając swoje niezadowolenie z faktu, iż nie została wydana po polsku. Otóż kilka miesięcy temu to się zmieniło za sprawą wydawnictwa […]

Pale Cocoon (anime)

Proszę nie marudzić, że daję Wam kolejna kreskówkę. Mam misję uświadamiania ludziom, że japońska animacja to nie tylko poziom Księżycowej Pyzy i Yattamanów. Poza tym mam Mirandę na chacie, a ona zmusza mnie do oglądania Nyanpirów (a broni się przed My Little Pony, zaraza jedna). Nu, w każdym razie postanowiłam sobie przypomnieć piękny i mądry […]

Opowiadania z Doliny Muminków – Tove Jansson

To nie jest recenzja. To bezczelna, nachalna i bezpośrednia, obsceniczna reklama książki. Właściwie powinna składać się z samych „czytaj sobie, czytaj dziecku, inaczej sczeźniesz w ogniu piekielnym”. Jedna z lepszych książek dzieciństwa, która – obok opowieści o małym głupiutkim misiu – ma w sobie magię i mądrość, którymi łatwo się zachwycić, a tak trudno docenić […]

Autostopem przez Galaktykę (książka i film)

Co można zrobić, gdy nagle okazuje się, że losy Ziemi są przesądzone i za około 7 minut przestanie ona istnieć? Można, oczywiście położyć się na ziemi z torbą na głowie, ale to niekoniecznie pomoże. Jeśli chodzi o mnie, to polecam dorwanie najbliższego przyjaciela-kosmity i bezczelne wykorzystanie go do podróży międzygalaktycznych. Na „stopa”. Tylko nie zapominajcie […]

Błogosławieni, którzy pragną… – Anne Holt

Kryminał norweski to jest dokładnie to, czego brakowało mojemu rozumkowi, przejedzonemu zbrodnią brytyjską, amerykańską i kombinacją obu powyższych. Szczególnie, jeśli jego akcja toczy się w lepkim, dusznym, spalonym  słońcem Oslo – przyzwyczajeni wszak jesteśmy do myślenia o Norwegii jako miejscu, gdzie polarne niedźwiedzie jeżdżą na wakacje.