Lubię zimę. Naprawdę. Jeżdżę nawet rekreacyjnie na nartach, więc śnieg bywa mi potrzebny. Ale przychodzi taki czas, że owej zimy mam już dość. Tak właśnie jest teraz – po tygodniu spędzonym w Alpach i kolejnych dwóch fantastycznych tygodniach ferii, zaczynam tęsknić do wiosny. Widok padającego delikatnie śniegu wywołuje grymas złości na twarzy, a temperatura na zewnątrz tylko ten grymas utrwala. Żyję więc myślą, że wieczorem znajdę się w ciepłym mieszkanku, z kubkiem gorącej herbaty w łapie i posłucham sobie czegoś przyjemnego. W dalszej części posta przyznam się, czegóż to słucham w tych trudnych, przedwiosennych czasach 😉
Na początek dwie piosenki z rodzaju wyjechałabym dokądś”. Najpierw Counting Crows zasugerują wakacje w Hiszpanii, potem Augustana zaproponuje Boston. A wy, co byście wybrali?
Teraz zapraszam na krótką wizytę w ciepłej Francji. O dobre samopoczucie zadba pięknogłosa Zaz, o której słyszy się ostatnio coraz więcej (i dobrze!).
A co się będziemy ograniczać – Five For Fighting zaśpiewa teraz o całym świecie!
I na koniec nutka znaleziona na jednym z blogów fotograficznych: przed wami Mindy Gledhill.
Uwielbiam te muzyczne inspiracje:) Zaz wymiata na całej lini. Ostatnio w Trójce ją coś słyszałem… bardzo głośno słyszałem:) A ja nieczęsto radyjko skręcam w górę;)
Aha, aha, ciepłe mieszkanko, herbatka, muza… Czegoś mi brakuje, hmmm 😛 I moja ręka! Ha! Jestem z niej dumna! Idę ją przytulić 😛
Zakochałam się w Zazie 😉
i moja łapka! i moja też! przyłożyłam (dosłownie) rękę do wpisu 😀
Mindy Gledhill mnie również towarzyszyła w kilku ostatnich dniach 🙂 dziewczyna ma śliczny głos.
A poza tym nie mogę przestać ciągle od nowa puszczać „L.i.fe.g.o.e.s.o.n” Noah and the Whale.
http://www.youtube.com/watch?v=fbGUEelmzxo
Chociaż jak pierwszy raz to usłyszałam, byłam pewna, że to jakaś dziwna wersja „Loli” The Kinks.
Koniec zimy już blisko 🙂
Faktycznie, piosenka baaardzo trąci „Lolą” :P. Ale wydźwięk ma tak zniewalająco optymistyczny, że mianuję ją Piosenką Terapeutyczną! ;D.
To i ja dodam coś od siebie żeby nie było zbyt lirycznie.
Oto kukiz jakiego nie znacie – w stylistyce niemalże iron maiden, a do tego z żartem i humorem godnym poprzedniej epoki – teraz już kukiz nie pije, więc i śpiewa poważniej 🙂
Oto kukiz na zimowy, przeziębiony wieczór.
http://www.youtube.com/watch?v=_z7da_BFiRA
Dziękuję za Zaz! Ja też się zakochałam 🙂
Pablo, ja ją niedawno odkryłam i się zachwycam 😉
Ario, chcesz o tym porozmawiać? 😛
Bujaczek, 🙂
Szyszko, bo wasze łapki były takimi wdzięcznymi obiektami do łapania ^^
Liritio, dzięki za nutkę, bardzo przyjemna (:
Phoco, przychylam ^^
Grzegorzu, dzięki za tę przeciwwagę 😉
Leno, polecam się (: