Żelazny druid bardzo długo czekał na swoją kolejkę. Głównie dlatego, że nieopatrznie nabyłam tom drugi, pierwszy znalazł się w mym posiadaniu rok później. W każdym razie wzięłam byka… znaczy się irlandzkiego łobuza za tatuaże. W końcu te tłumy zachwyconych czytelników nie mogą się mylić, prawda?
kroniki żelaznego druida
Raz na irlandzko
Wczoraj zapowiadałam na naszym fanpage’u, dzisiaj publikuję – z okazji takiej, iż Kawa i Cynamon wyjeżdżają zwiedzać pewną zieloną wyspę, zostawiam wam mały zbiór tego, co irlandzkie. Z nazwy, z historii, z korzeniu lub ze skojarzeń. Miłego 🙂