Transformers 3 (2012)

Darowałam Wam dwie pierwsze części, to teraz grzecznie przeczytacie o trzeciej. No, możecie niegrzecznie.

Wielkie roboty – są. Wybuchy – są. Naparzanie się w 3D – jest. To praktycznie wystarcza, żeby Szyszki były zadowolone po seansie. Oczywiście jest to film amerykański, zrobiony za wielkie pieniądze, więc musi być obowiązkowa dziunia z gatunku mokrych snów nastolatków, mydłkowaty główny bohater, z którym się owi nastolatkowie mogą identyfikować, dzielni marines i flaga amerykańska łopocząca na wietrze. Co zrobić. Zacisnąć zęby i cierpieć w scenach, gdzie dziunia zaiwania na obcasach przez gruzowiska.

Dlaczego więc o tym pisać? Uczulenie na drewniane lale, które po karkołomnych ewolucjach przez rozpadające się budynki nie mają nawet plamki na mordzie wymięka przy całej masie pozostałych sympatyczności, które się wylewają z ekranu. Jak choćby John Turturro, który z niesamowitym wdziękiem stukniętego łowcy tajemnic podrywa świetną Frances McDormand. Albo dla seksownego Patricka Dempsey’a, który błyska zębami przy byle okazji. Albo dla Alana Tudyka w świetnej roli lokaja (superlokaja!!) – Alana kocham od roli pilota w serialu Firefly, więc oglądanie go w wersji dzikiego Holendra bawiło mnie do łez. Albo John Malkovich z rozwianymi dziko włosami… czy paranoiczny Ken Yeong (przerażający senior Chang!) – to sprawiło, że część „ludzką” filmu dawało się oglądać.

Bo „robocia” część rządzi i wymiata. Pięknie renderowane mechy skaczą sobie do gardeł i lecą wióry. Smar bryzga strumieniami, sypią się iskry i metalowe chabazie. Fabularnie film daje radę, choć można wszystko streścić jednym zdaniem, ale to właśnie roboty sprawiają, że siedziałam w kinie z niekłamaną przyjemnością. Mój ulubieniec – Optimus Prime – wypruwający flaki z przeciwników, Bumblebee łapiący w locie Sama podczas pościgu na autostradzie, Sentinel walczący w scenie finałowej (Leonard Nimoy!!) czy okaleczony Megatron – wbijają w fotel.

W tej części jest chyba najlepsza proporcja scen z robotami do scen z ludźmi (to znaczy – jest duuuużo więcej robotów, co jest słuszne i prawidłowe). Niestety jest to film amerykański, więc pojawiają się bohaterscy, wspaniali i niezwyciężeni marines czy inne militarne gadziny i film momentami zamienia się w pochwalne pienia dla nieugiętego ducha ludzkiego (a wszyscy wiemy, że mówiąc ludzki mamy na myśli amerykański). Choć i tak to było lepsze niż dziunia, która w pewnym momencie biega po planie w czółenkach, choć przed chwilą miała obcasy z gatunku wielopiętrowych morderców stóp. Spokojnie, po chwili obcasy jej wróciły. Choć w sumie, ona jest modelką, to pewnie na płaskich nie umie chodzić…

Pomijając ckliwą końcówkę i nadęte momenty mogę spokojnie stwierdzić, że Michael Bay odstawił kawał naprawdę dobrej roboty. Wyszłam z kina może nie zachwycona, ale bardzo, bardzo przyjemnie zadowolona. Muzycznie nic nowego (z wyjątkiem smętnego kawałka o straconych nadziejach czy czymś takim – wyrzuciłam z pamięci), więc jest rzetelnie i odpowiednio napędzająco. No i są roboty. I wybuchy.

A dla wytrwałych – Megatron w wersji bisznej:

3D Transformers 3, 2011
reż. Michael Bay
wyst. Shia LaBeouf, John Turturro,Rosie Huntington-Whiteley,Patrick Dempsey,Frances McDormand i inni
muzyka: Steve Jablonsky

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
phocaZaba Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Zaba
Gość
Zaba

Ja wróciłem z kina totalnie rozczarowany. Nie dość, że T3 jest niemalże filmem, w którym samych „robotów” jest mało – zwłaszcza w porównaniu z rewelacyjną (według mnie ma się rozumieć) odsłoną 2. W kilku scenach „ludzkich” miałem wrażenie, że są wciśnięte na siłę albo stanowią jakąś pozostałość z poprzednich filmów. Poza tym … z Megatrona znów zrobiono chłopca … eee, znaczy się „botka” do bicia i nie zmieniło się zupełnie nic. Ale co gorsza … !! UWAGA SPOILERY i MARUDZENIA !! … finalna walka to kpina ! Nie zdążyłem się nacieszyć myślą „o wreszcie zetrą się odwieczni wrogowie, znów usłyszę… Czytaj więcej »

Zaba
Gość
Zaba

Sorki pomyłka, nie Tygryskowi a KŁAPOUCHEMU !

phoca
Gość
phoca

Ha, zawsze wiedziałam, że w Kłapouchym jest mhrok! ;P