Najgłupszy anioł – Christopher Moore

Pamiętacie Grincha? Takie małe, zielone, co nie chciało Świąt Bożego Narodzenia. A pamiętacie Kevina, który sam musiał obronić dom przed włamywaczami? Telewizja przypomina nam o nim każdego roku. Ja natomiast chcę wam zaproponować książkę, która pozwoli się na chwilę oderwać od przedświątecznej gorączki. Czy też raczej wrzuci was w przedświąteczną gorączkę małego, amerykańskiego miasteczka…

Razjel jest aniołem. Razjel miał misję. Razjel zawalił misję. Razjel jest głupi. Teraz Razjel musi odpokutować za swoją głupotę i spełnić jedno życzenie dziecka. Proste, prawda? Nawet najgłupszy anioł powinien sobie z tym poradzić. Jest jednak mały, maleńki problem. Rzeczone dziecko jest świadkiem zamordowania Świętego Mikołaja przy pomocy łopaty. Zrozpaczone tym widokiem i perspektywą braku prezentów chce, by Mikołaj wrócił do życia. I co ma z tym zrobić głupi Razjel? Spełnia życzenie dziecka. Przywraca Mikołaja do życia. I tak zaczynają się najbardziej szalone Święta w życiu mieszkańców Pine Cove.

Najgłupszy anioł to pierwsza wydana w Polsce książka Moore’a i to właśnie od niej zaczęłam swoją przygodę z tym autorem. Jak już mówiłam, przygodę wielce udaną – styl pisania Moore’a wbił się idealnie w mój gust. Jeśli zaś chodzi o samego Najgłupszego anioła… Rewelacyjnie poprawia mi nastrój przed Świętami. Autor w bardzo złośliwy i pomysłowy sposób nabija się z postępującej komercjalizacji. Sami doskonale wiecie, że Święta Bożego Narodzenia zaczynają się już 3 listopada. Sklepy zachęcają do korzystania ze „świątecznych” promocji, zmuszając nas do lawirowania między błyszczącymi choinkami w rytm tych samych, ogranych, „świątecznych” melodii. Można mieć dość. Ja mam dość.

Moore bierze to wszystko, dorzuca jeszcze kilka swoich szalonych pomysłów i wychodzi mu abstrakcyjna, prześmiewcza mieszanka. Momentami poziom absurdu przekracza bezpieczną dawkę, a ja zaśmiewam się do łez. Po tym rytuale mogę już spokojnie jechać do domu i przeżywać Święta tak, jak chcę. W spokoju. Czego i wam życzę (:

Christopher Moore Najgłupszy anioł, Wydawnictwo MAG 2006

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

18
Dodaj komentarz

avatar
9 Comment threads
9 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
8 Comment authors
moyraMirandaNatalijahTajemnica33Zakładka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
graforoman
Gość

Aż chyba kupię i przeczytam.

Yossa
Gość

Z Christopherem Moorem spotkałam się przy Krwiopijcach – książka mi się podobała i sądzę, że tak samo będzie z Najgłupszym aniołem 😉

enedtil
Gość

Ja właśnie na dniach mam zamiar zapoznać się z twórczością pana Moore’a. Po przeczytaniu Twojej recenzji nabrałam na to jeszcze większej ochoty 🙂

Sheila
Gość

Zamówiłam na selkarze 1 grudnia i czeeeeekam i czeeekam 😉 i się doczekać nie mogę ;D

pablo vel podsluch
Gość

Moore… moja odwieczna zmora… Może gdybym wygrał gdzieś którąś jego książkę;) Jakoś zawsze jest coś ważniejszego do kupienia a z Magiem nie jestem poukładany na razie;)

Tajemnica33
Gość

a ja rozpoczęłam właśnie bieg (z przeszkodami) do świąt, mam nadzieję, że zdążę. Nie kupię bo już nie mam czasu, ale po Świętach też pewnie będzie smakowało? prawda?

Zakładka
Gość
Zakładka

Jedna z najbardziej porażających książek jaką w życiu czytałam. Do tego stopnia porażająca, że głęboko wryło mi się w pamięć nazwisko autora grubo podkreślone na czerwono w tabelce : „nigdy więcej”. Bo nie po to natura fałdowała mi mózg, aby miał się kompletnie wyprasować. Dobrnełam do końca z ciekawości, jak wygla szczyt głupoty. Dla fanów masakr piłą mechaniczną oraz filmów akcji, kóre się kończa zanim zdążysz pomyśleć idealnie komercyjna książka, której autor wygrywa słynne; ‚ z samych siebie się śmiejecie”

Natalijah
Gość
Natalijah

Brzmi kusząco, postaram się wyniuchać i przeczytać 🙂
Osobiście przed Świętami aplikuję sobie „Wiedźmikołaja” albo „Zimistrza” Pratchettowego 🙂

P.S. STRZEŻCIE SIĘ GALERII HANDLOWYCH! O_O

moyra
Gość
moyra

Druga książka Moore’a (pierwszą była Brudna robota – polecam z całego serca), na którą trafiłam i… podbiła mnie od razu. To chyba najlepsza przedświąteczno-świąteczna opowieść, jaką kiedykolwiek czytałam!
Cieszę się, że nie tylko mnie urzekło niekonwencjonalne podejście Krzysia M. 😉