Gotowi na wszystko – Richard Glover

Zbieżność tytułu z popularnym serialem „Gotowe na wszystko”, traktującym o sfrustrowanych gospodyniach domowych nie jest przypadkowe. Właściwie nic w tej książce nie jest przypadkowe – nawet karaluchy w kuchni układają się w zgrabne napisy. Ale tak to bywa w felietonach. Szczególnie w tych z Australii, gdzie – jak powszechnie wiadomo – ludzie chodzą do góry nogami, a Bóg objawił swoje wyjątkowe poczucie humoru tworząc dziobaka.

Książka pisana jest dość specyficznym, hiperbolizującym stylem, przypomina raczej monolog komika na scenie. Taki sam efekt z reszta wywołuje – zalecam czytanie w odosobnionych miejscach, bo ludzie mogą dziwnie reagować na kwiki radości i łapanie się za brzuch ze śmiechu.

Autor opisuje codzienne, życiowe sytuacje takie jak wyjazd żony i konieczność wyżywienia potomstwa, zapuszczanie wąsa na wakacjach (+10 do atrakcyjności dla… obcych mężów), świąteczne zakupy, wyjazdy, ot, życie. Robi to jednak w rewelacyjnym stylu. O dziwo, choć jest to stricte męski punkt widzenia, pozbawiony jest on złośliwego zabarwienia szowinistycznego, raczej opiera się na uwypukleniu kontrastów między tym, co uważa się za „typowo męskie” czy „typowo kobiece” atrybuty.

Jeśli ktoś czytał i zakochał się w „Trzech panach w łódce, nie licząc psa” odnajdzie w „Gotowych na wszystko” podobny styl. Ja osobiście jestem fanka opowieści w stylu „wuja wieszającego obraz”, dlatego czytając opowieść o tym, jak bohater zostaje sam z dziećmi i prowadzi swego rodzaju pamiętnik, który z czasem staje się opisem kolejnych porażek domowych. Kurcze, no, czemu dzieci marudzą na makaron z sosem? Przecież przez ostatnie pięć dni im smakował, co to za fanaberie po szóstym dniu?!

Książeczka urzeka ciepłem i lekkością, jestem pewna, że spodoba się zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Śmiem posunąć się nawet do tego, że była by świetnym prezentem dla mężczyzny, który tak naprawdę tęskni do czasów polowań na mamuty i gapienia się w ogień. Z braku powyższych zmuszony jest wydawać walkę obowiązkowi wyrzucania śmieci i przypala obiad.  Richard Glover jest jednym z Was, mężczyźni, jest Waszym mężem/chłopakiem, drogie panie. Warto się z nim zaprzyjaźnić.

Richard Glover, Gotowi na wszystko
wyd. Otwarte, 2008

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

7
Dodaj komentarz

avatar
4 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
Jak urodzić i nie zwariować? « Kawa z CynamonemSzyszkaTajemnica33Fraapablo vel podsluch Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
pablo vel podsluch
Gość

Oho brzmi świetnie! Chcę to!:D

Fraa
Gość

Ja tak czytuję „Świat według Clarksona” – parskając śmiechem, cytując co lepsze teksty na głos (czyli połowę książki właściwie xD ) i tak dalej. 😉 Może kiedyś do tego też sięgnę, ale to raczej nieprędko. 🙂

Tajemnica33
Gość

Okładka jest świetna 🙂

trackback

[…] kąsek, a ilość gagów nie ogranicza się do tych, które już zobaczyliśmy w trailerze. Jest śmiesznie, miejscami może za słodko, ale nie każdy film przecież musi zmuszać człowieka do głębokich […]