To nie jest recenzja. To bezczelna, nachalna i bezpośrednia, obsceniczna reklama książki. Właściwie powinna składać się z samych „czytaj sobie, czytaj dziecku, inaczej sczeźniesz w ogniu piekielnym”. Jedna z lepszych książek dzieciństwa, która – obok opowieści o małym głupiutkim misiu – ma w sobie magię i mądrość, którymi łatwo się zachwycić, a tak trudno docenić „za szczeniaka”. Ostrzegałam. Możecie czytać dalej.
Muminki nie są milusie. To, czym raczy nas serialowa animacja japońska zawiera tylko okruchy prawdziwej muminskości. Muminki mają w sobie coś mrocznego i ciężkiego… równocześnie głęboko fascynującego. Przywołują ten sam dreszcz emocji, jaki czuje się schodząc do ciemnej piwnicy, to samo wzruszenie, którego doświadczamy po karkołomnym turlaniu się z górki. Nie są słodziuchne i fajniusie, oj, nie – raczej pokazują świat dorosłych jako dziwną tajemnicę. A czasem przerażają do szpiku kości.
Opowiadania są różne i trudno powiedzieć, żeby miały wyraźny morał, raczej uczą innego spojrzenia na świat. Wszyscy przecież znamy „dziwne dzieci” czy „wujka, który jest trochę nie tego”, którzy odstają od świata, budząc lęk wynikający z niezrozumienia. A może właśnie takim „dziwnym dzieckiem” byliśmy sami, budując tamy z błota w kałużacch, mówiąc do siebie przeżywaliśmy niezwykłe przygody? W pedantycznej Filifionce, która ma obsesję na punkcie swoich bibelotów możemy zobaczyć swoich znajomych, w dziwacznym Paszczaku – wujka pochłoniętego swoim hobby, pozornie niedostępnego i szorstkiego.
Kochamy się we Włóczykiju, ale dopiero po jakimś czasie rozumiemy, że kochać to również pozwalać odejść, tak samo, jak zawsze wracać. Otwierająca tom opowieść o piosence zanuconej w ciemnym lesie uczy nas, że musimy zawsze być gotowi na to, że ktoś nie doceni naszego daru, że ludzie mogą nas opuścić, gdy dzięki nam zaspokoją swoje pragnienia – i że jest to naturalna kolej rzeczy. Filifionka uczy nas tańca Zorby wśród porcelanowych skorup, które były całym jej życiem. Paszczak tworzy magiczny plac zabaw ze skrawków innej katastrofy (przecudowne opowiadanie o śmiechu, który jest cichszy od ciszy).
„Opowiadania”, które w Polsce uważane są za wstęp do całego cyklu są tak naprawdę trzecie od końca. Kolejne dwa tytuły, „Tatuś Muminka i morze” oraz „Dolina Muminków w listopadzie” są bardzo poważnymi, „dojrzałymi” książkami poruszającymi tematykę przemijania, samotności i tęsknoty. Ślady tej powagi znajdują się też i w „Opowiadaniach” – najpiękniejsze jest to, że nie zauważamy tego jako dziecko, a jako dorosły – zachwycimy się ponownie.
Stephen King już dawno dostrzegł, że dziecięca wyobraźnia jest w stanie stworzyć najstraszniejsze potwory i równocześnie jest tak niesamowicie silna, że potrafi sobie z nimi poradzić. Właśnie takie są opowiadania o Muminkach – na przykład historia o Homku, który straszy innych swoimi opowieściami, ściera się z potworami, które wypełzły z wyobraźni Małej Mi. Bajeczne opisy miejsc, zakamarków, światów stworzonych z korzeni, gałęzi i cieni żywią wyobraźnię czytelnika i sprawiają, ze aż się chce wyjść na dwór i posmakować przygód. Przecież fascynują nas stare, opuszczone domy, nieco przerażają i przyciągają gęste chaszcze, doły i pagórki gruzu.
Tove Janson potrafi zamienić stado literek w fascynującą przygodę. Taką sama, która zamienia patyk w karabin, babki z pisku – w przysmaki, a cegły w najlepszą kredę. Świat utykania trawy w szczeliny w murze przy zabawie w przeciek tamy, stare działki były dżunglą, a garaże były niezdobytą twierdzą. Dziwny, tak różny od „grzecznych” bajeczek świat Muminków zmusza do myślenia i nie pozwala zasnąć z ekscytacji (i trochę ze strachu).
Czytaliście Muminki? A może słuchaliście? W Polsce mamy możliwość posłuchania opowieści czytanych „dziadziowym” głosem Krzysztofa Kowalewskiego, jak również możemy posłuchać kilku słuchowisk. A dzieciakom, które twierdzą, że nie ma magii przed Harrym Potterem, zagrajcie na nosie i porozmawiajcie z ostatnim smokiem na świecie.
Tove Janson, Opowiadania z Doliny Muminków
wyd. Nasza Księgarnia
Szyszko bardzo Ci dziękuję 😉 Pewnie zastanawiasz się za co ? A za to, że przypomniałaś mi swoją genialną recenzją co tak bardzo kochałam ( i kochać będę do końca życia) w Muminkach. Na półce mam… Kurcze, no właśnie co? Muszę sprawdzić. Chwilkę… Oooo 😉 Okazuje się, że to są właśnie „Opowiadania z Doliny Muminków” !!! ;D Wydanie z 1970 roku ^^ Kurcze, teraz to na pewno w te wakacje przeżyję spotkanie z moimi kochanymi Muminkami 😉
Cieszę się niezmiernie, że mogłam pomóc 😀 Czyżby lato z Muminkami miało się stać wyzwaniem na lipiec? 😀
Ja na półce ciągle mam „W Dolinie Muminków”, co obok Kubusia Puchatka jest jedną z moich ulubionych lektur nie tylko dzieciństwa.
Chyba pora odłożyć Dukaja i inne cegły, żeby przypomnieć sobie cały cykl 😉
Popieram! Uwielbiam Muminki w wszelakiej postaci! 😉 Ta książeczka jest cudna 😉
Na tej planecie wciąż jest życie !
Dzięki, już myślałem, że Kubuś Puchatek i trolle Muminkowe dawno poszły w odstawkę, a tu proszę 🙂
Mam Muminki wszystkie i wszystko co kiedykolwiek wyszło po polsku T. J. Mam ochotę zimą wiązać sobie wstążki na uszach, kiedy w końcu dzień robi się dłuższy. Zaspy przed moją bramą miały w tym roku postać Buki i Muminków. A chyba dawno powinnam wyrosnąć. Wolę Muminki od Tolkiena:) Zawsze chciałam być tak bezkarnie złośliwa, arogancka i egoistyczna jak Mała Mi a zostałam Mamusią Muminka. Czasami udaje mi się znikać w namalowanym ogrodzie…
Oj, to straszne-nawet mój komentarz podpisał się sam: matka:)
… a zdradzisz, co masz w torebce. Mamo Muminka? 🙂
http://www.pinezka.pl/alfabet/1266-t-jak-torebka
Na co dzień mam przeważnie dno ale jak wyruszam z M. to wszystko czego mogę potrzebować:)
to jest skrot tej ksiazki?
nie, to jest recenzja 🙂 nie radziłabym tego wykorzystywać jako źródła wiedzy o treści. Polecam przeczytać!