Bridget Jones biegała za rozumem, Lola biegła, żeby uratować ukochanego, Forrest Gump biegł, bo nie chciało mu się zatrzymywać. Każdy z nas czasem czuje, że za czymś goni, że drepcze w miejscu, że czas ucieka. Proponuję Wam malutki bieg przez płotki, wspomnienia i trudności. A zaczniemy od piosenki, żeby się naładować pozytywnie. Just shut up and explode!
http://www.youtube.com/watch?v=Hm0Mfcvv1Ds
Zacznijmy od tego, że aby pobiec gdziekolwiek, trzeba najpierw… wyjść.Zarówno w sensie metaforycznym, jak i fizycznym. Tak więc – przez drzwi!
http://www.youtube.com/watch?v=ILmjvmsExNQ
Tak więc wiemy już, że wyjść trzeba. Nie zawsze jest to proste, prawda? Komputer tak kusi, jest słodko i bezpiecznie. Czasem trudno nam się oderwać od codzienności, tworzymy skomplikowane plany, które rozbijają się o szarą codzienność. Plany te staja się celem same w sobie, natłokiem zdarzeń, które ciężko zmieścić na jednej kartce… A może postawić na plan, który po prostu mówi: jedź, postaw wszystko na jedną kartę?
Już widzę, jak się pukacie w czoło z politowaniem. Ja? Teraz? A praca, a znajomi, a chłopak/dziewczyna, mieszkanie, jedzenie… można by wyliczać w nieskończoność, włącznie z przeszkodami typu „ej, to Polska, nie Stany, daj spokój, kobieto”. A może jednak? Czasem wystarczy pięć minut, by wszystko stanęło na głowie… albo na nogi. Zobaczcie sami ten niezwykły projekt Iena Chi:
Nigdy nie wiesz, co czeka za rogiem. Kto wie, może Twoje bieganie przynosi komuś radość, a może przeżyjesz przygodę swojego życia? Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć na takiej Florydzie, na przykład. Oto zwycięzca konkursu na promocję turystyczną regionu:
Zawsze też możecie puścić się w pogoń za ukochanym/ukochaną…
…i kto wie, gdzie zaprowadzą nas nasze stopy, nie wiemy, czy nie zwiodą nas fałszywe obietnice, i czy nie ugrzęźniemy gdzieś na dłużej. Jak choćby w tych krótkich filmikach nagrodzonych na festiwalu w Annecy (któremu każdy miłośnik animacji powinien się przyjrzeć):
Pamiętajcie – życie, to jedna wielka podróż.
I nawet koniec może być początkiem.
Mam nadzieję, że miło się oglądało – ciężko mi było wybrać wśród całej masy rewelacyjnych animacji, które pojawiły się w zasięgu mojej chciwej łapki. Wpis ten dedykuję moim biegającym przyjaciółkom – dzikim maratonistkom, (autokorekta poprawia na makaronistkom) Beacie i Oldze, żeby dobiegły tam, gdzie chcą.
wow… nabiegałaś się 🙂
Ostatnia animacja jest przepiękna :O Niesamowita po prostu…
ja się poryczałam przy niej, taka śliczna…
Niezła kolekcja tematyczna. Przy okazji znalazłem jedno nowe anime do obejrzenia 🙂
Xam’d rządzi i wymiata!
Tam ostatnia, ośmiornice są mistrzami 🙂