Pamiętacie mój post traktujący o cudach, jakie można znaleźć w zakurzonych i zapomnianych pudłach? Spędziłam naprawdę przyjemny wieczór, zanurzając się w przeszłość, która należała do kogoś innego. Do osób mi bliskich, ale przecież wtedy jeszcze nieznanych… Teraz chcę wam opowiedzieć o tym, jak sami możecie sobie zapewnić takie wspomnienia 🙂
Ta kapitalna inicjatywa nazywa się Postcrossing. Być może kojarzycie słówko bookcrossing, oznaczające bezpłatną wymianę książek. Tutaj sprawa wygląda bardzo podobnie, z tą różnicą, że trzeba zapłacić za znaczek pocztowy… Ale po kolei.
O co chodzi w Postcrossingu?
Ano o to, by wysyłać pocztówki w bliższe i dalsze zakątki świata oraz takie pocztówki otrzymywać. Nie brzmi skomplikowanie, prawda? I faktycznie takie nie jest. Osobiście czaiłam się dość długo z myślą o przystąpieniu do tej akcji, a gdy w końcu Wiktoria kopnęła mnie w siedzenie i przypilnowała, żebym się zarejestrowała… O tak, wtedy się zaczęło. Wróciła ta dziecięca radość z wymyślania zaledwie kilku zdań, jakie mogą się zmieścić na małej kartce. Wróciło niecierpliwe wyczekiwanie, wypatrywanie prezentów w skrzynce, a w końcu pełnia szczęścia, kiedy rzeczywiście znajdowało się tam pocztówkę.
Zasady Postcrossingu wyglądają w skrócie tak: ja wysyłam pocztówkę na adres, który wylosował dla mnie system, pocztówka podróżuje przez pół świata, jej adresat ją odbiera i rejestruje w systemie, co z kolei sprawia, że w zupełnie innym kawałku świata ktoś inny otrzymuje mój adres i wysyła pocztówkę do mnie. I tak dalej, i tak dalej… Na samym początku można wysłać jednocześnie 5 pocztówek, później limit ten sukcesywnie się zwiększa.
Jak zacząć przygodę z Postcrossingiem?
Przede wszystkim trzeba się zarejestrować na oficjalnej stronie projektu Postcrossing. Przy rejestracji trzeba podać swój aktualny adres korespondencyjny. Jest to warunek konieczny, gdyż bez adresu nie ma pocztówek, a bez pocztówek… nie ma pocztówek 😀 Warto też napisać parę zdań na swoim profilu. W tym miejscu można również zostawiać sugestie odnośnie tego, jakie pocztówki chcielibyście otrzymać. Nie mogą to być żądania i też nie spodziewajcie się, że zawsze dostaniecie to, co chcecie. Tak samo i Wy nie musicie wysyłać innym osobom dokładnie tego, czego chcą – ważne, żeby włożyć w pocztówkę trochę serca, nie wybierać i nie wypisywać ich na odczepnego.
Kiedy już wypełnicie wszystkie potrzebne dane, przyjdzie czas na wielkie losowanie! Sprowadza się ono do zaznaczenia okienka, że zapoznaliśmy się z treścią regulaminu i kliknięcie na „chcę otrzymać adres”. Wtedy dostaniecie maila z rzeczonym adresem oraz, co jest kosmicznie wręcz ważne, z numerem identyfikacyjnym pocztówki (Postcard ID). Koniecznie trzeba go umieścić na pocztówce, bo bez niego adresat nie będzie w stanie zarejestrować waszej kartki w systemie, a co za tym idzie, wasz adres nie zostanie wylosowany. Czasami pocztówki się gubią – po 60 dniach stają się „expired”. Żeby jednak nieudolność poczty nie krzywdziła nas za bardzo, to po owych 60 dniach nasz adres i tak zostanie przez kogoś wylosowany i zabawa trwa dalej.
W całej tej akcji jest tylko jeden minus – ceny znaczków pocztowych. Nie będę się nad tym rozwodzić, bo zaczęłabym kląć, a trochę jednak nie wypada. W każdym razie: pocztówka w dowolne miejsce na świecie kosztuje 5 złotych, a jeśli dodać do tego priorytet – to już 6 złotych. Polecam przygotować się zawczasu i zamówić znaczki przez Filatelistykę Poczty Polskiej. Tam macie do wyboru mnóstwo przeróżnych znaczków, a darmowa przesyłka zaczyna się od 50 zł. Co przy obecnych cenach nie jest trudno uzbierać… Przyda się też trochę cierpliwości, bo ostatnia przesyłka od nich szła do mnie trzy tygodnie, ale niestety nie ma tutaj alternatywy – InPost nie obsługuje wysyłki listów za granicę.
Tak, zabawa w Postcrossing jest dość droga, ale z drugiej strony nikt nie każe nam wyrabiać 100% normy. Nowy adres losujemy w chwili, gdy chcemy wysłać pocztówkę. Jeśli nie chcemy, nie losujemy. A przy dłuższych wyjazdach warto chwilowo wyłączyć konto (bez usuwania, oczywiście), żeby nie ryzykować, że wysłane do nas pocztówki będą zbyt długo leżały w skrzynce i się przeterminują. Widok słówka „expired” na liście wysłanych pocztówek zawsze jest smutny.
Moje postcrossingowe zdobycze
Wierzcie mi, te drobne smuteczki przygasają w obliczu radości, jaką sprawiają same pocztówki. Znakomita większość tych, które już uzbierałam, jest naprawdę ładna. A poniżej pochwalę się tymi, które podobają mi się najbardziej. Chwała tym, którzy przyjrzeli się moim prośbom na profilu i znaleźli to, o co prosiłam 🙂
Trochę bogatszy kurs Postcrossingu
Jeśli temat Postcrossingu Was zainteresował, ale chcielibyście uzyskać więcej wskazówek, to zapraszam Was na mojego drugiego bloga – do Pracowni Pocztówek 🙂 Rozpisałam się tam nieco szerzej o tym, jak zarejestrować się krok po kroku w portalu Postcrossing.com, a także co dokładnie zrobić, by otrzymać pocztówki z całego świata. Zostawiam linki do poszczególnych wpisów:
Postcrossing #1 – Co to właściwie jest?
Postcrossing #2 – Jak się zarejestrować
Postcrossing #3 – wysyłanie i rejestracja pocztówek
Postcrossing #4 – Co napisać na pocztówce?
<3
Idea świetna. Pocztówki uwielbiam całym swoim Buczym sercem i zawsze ZAWSZE sępię ludzi, co wyjeżdżają, żeby mi przywieźli/przysłali. Pytanie tylko jak to jest z odzewem. I czy Dmi ze swoim słomianym zapałem i obowiązkowością meduzy nada się do takiej zabawy…
Mi, odzew zależy właściwie tylko od Ciebie – dostaniesz tyle pocztówek, ile ich wyślesz. To w teorii, w praktyce ja mam teraz wysłane 119, a odebrane 120. Postcrossing po prostu pozwala na to, że Twój adres jest losowany kilka razy więcej, niż Ty wysyłasz pocztówek. Obstawiam, że to taki „zapas” na poczet pocztówek, które ktoś do Ciebie wysłał, a które zjadła poczta.
A kwestie zapału i sumienności… Well, chcesz pocztówki, to wysyłaj pocztówki 😉
Oby takich postów o tym, jak działa Postcrossing, było jak najwięcej – wtedy też być może więcej osób zdecyduje się na udział w tej akcji.
Ja pamiętam, że zarejestrowałam się na stronie w tym samym dniu, w którym o Postcrossingu się dowiedziałam 😀 I tego samego dnia wylosowałam 5 adresów. Przez długi czas wysyłałam nawet kilka kartek tygodniowo, teraz skupiam się na wymianach prywatnych, a znaczki drożeją, ech… Ale masz rację – ta radość, gdy coś jest w skrzynce (i to nie rachunek!) jest cudowna.
Saro, dziękuję za komentarz 🙂 Wpis już trochę ma i od marca zmieniły mi się nieco priorytety – też bardziej przykładam się do wymian prywatnych, tak polskich, jak i zagranicznych. Aaale to już będzie temat na kolejny wpis 😀
PS. A jaka radość, kiedy jest się tydzień poza domem, a potem w skrzynce fura pocztówek <3
Dziś zarejestrowałem się na tej stronie ale trochę obawiam się wysłać pocztówkę. I mam pytanie czy jak wyślę do jogoś pocztówkę to ta osoba do mnie odsyła inną czy nie? I jeszcze jedno czy wysyłać pocztówki w kopercie?
Zapraszam do mnie
https://pawelstolarski.wordpress.com
Gratuluję świetnej decyzji! Teraz zaczyna się zabawa 😀
Po pierwsze i najważniejsze: nie wahaj się wysłać pocztówki 🙂 Gdy odbiorca ją otrzyma i zarejestruje, gdzieś w zupełnie innej części globu ktoś inny wylosuje Twój adres i wyśle pocztówkę do Ciebie. Z początku trzeba się uzbroić w cierpliwość, ale potem będziesz miał sporo frajdy.
Jeśli chodzi o sposób wysyłania, to zawsze przeczytaj profil użytkownika, do którego masz wysłać pocztówkę. Jeśli zauważysz tam „written and stamped”, to wysyłasz ładnie wypisaną i oznaczkowaną pocztówkę bez koperty. Jeśli nigdzie nie znajdziesz żadnej informacji o tym, jaki sposób wysyłki preferuje dany użytkownik, to domyślnie też wysyłaj bez koperty. Czasami, ale to zdecydowanie w mniejszości, ludzie proszą o kartkę w kopercie (ale wciąż w 99,999% przypadków ma to być kartka zapisana, nie czysta), bo np. ich poczta zbyt maltretuje kartki, albo je zjada. Różnie bywa 😉
Znam tą stronę od dwóch lat ale jakoś – w zasadzie nie wiem czemu – nie zarejestrowałam się. Dopiero tydzień temu przypomniało mi się o tej stronie i idąc za ciosem zarejestrowałam się, wylosowałam osobę i zaczęłam poszukiwania kartki. Aktualnie kartka jest już wypisana i jutro zostanie wysłana ale miałam nie lada problem z zakupem pocztówki. Wszędzie tylko otwierane kartki, a z pocztówek: bożonarodzeniowe ewentualnie urodzinowe, jak pytałam o inne takie nieokolicznościowe to mi powiedziano, że w zasadzie nikt już ich nie wysyła i nie sprowadzają ich (a szukałam nie tylko w mniejszych miejscowościach ale też w sporych miastach jak Katowice). Stąd moje pytanie gdzie szukać pocztówek? Przeszłam papiernicze, księgarnie i empik i jedyne co znalazłam to jakieś niedobitki chyba sprzed 15 lat i takie reklamujące dane miasto 🙁 Bardzo proszę o jakieś wskazówki i serdecznie pozdrawiam 🙂
Cześć! Cieszę się ogromnie, widząc kolejną osobę wpadającą „w sidła” Postcrossingu 😀 I doskonale trafiłaś z pytaniem o pocztówki, bo ja od roku prowadzę swój sklep z pocztówkami właśnie 🙂 Zapraszam Cię serdecznie do Pracowni Pocztówek: http://pracowniapocztowek.pl/ Oprócz sklepu z pocztówkami znajdziesz tam też podpowiedzi postcrossingowe, bo parę tygodni temu rozpoczęłam cykl wpisów dotyczących tego hobby 🙂
ja również przyłączyłam się do postrcossingu i wysłałam 5 pierwszych kartek. Co do zakupu kartek, to znalazłam stronę postallove.pl i nawet złożyłam już zamówienie
Super, że dołączasz do postcrossingowej zabawy 😀 Ach, Postallove uwielbiam od dawna, to było moje pierwsze pocztówkowe odkrycie w polskim internecie 😉
A teraz mogę też zaprosić Cię do mojego własnego sklepiku z pocztówkami: http://pracowniapocztowek.pl/ Znajdziesz też tam kilka wpisów blogowych odnośnie początków na portalu Postcrossing 🙂