Krakuska w Olsztynie 02

Odcinek 02. Krakuska na zakręcie

Zakręty to podstępne stwory. Bo widzicie, za zakrętami najczęściej czają się kawiarenki. Ah, kawiarenki… Mój ulubiony punkt programu. W Olsztynie znalazłam… No dobra, zaprowadzono mnie do miejsc, których próżno szukałam w Krakowie. Małe, przytulne, piękne… Ale po kolei.

Zacznijmy od Tajemnicy Poliszynela, księgarnio-kawiarni przy starówce. Dla obeznanych – zaraz obok Wysokiej Bramy, pod którą podobno cały Olsztyn się umawia na spotkania. To zapewne coś w rodzaju krakowskiej skarbonki na Rynku, albo pomnika Adasia. Ale! Poliszynel! Cud, miód i czekolada. Zachwyca na początek wystrojem: przy ścianach, udekorowanych cytatami, stoją regały, na których odpoczywają sobie książki. Czekają, aż goście wezmą je do ręki, przeglądną, przeczytają, a może nawet kupią. Czas poświęcony na czytanie / oglądanie / decydowanie się umila nam bogactwo menu. Nie mówię tu o ogromnym wyborze, bo nie jest znowu taki ogromny… Ale wciąga od momentu, w którym dostajemy do łapy menu. Pięknie, ręcznie przygotowane, na zasadzie scrapbookingu. Kolorowe kartoniki, na nich naklejane osobno nazwy tutejszych specjałów… I to jakie nazwy! Polecamy szczególnie Charliego i Fabrykę Czekolady (to ja) oraz Jądro ciemności (to Aria). Do Poliszynela warto często zaglądać, bo można niespodziewanie trafić na ciekawe wydarzenie. Jak na przykład spotkanie z ciekawym człowiekiem, który opowie o swoich podróżach, ulubionych miejscach na świecie, pokaże zdjęcia, a przemiła obsługa zaprosi do degustacji wina. Tak, miałyśmy to szczęście. Na kolejne takie spotkanie Poliszynel zaprasza 20 sierpnia. Ale pamiętajcie, na dobre ciastko zawsze warto tam zajrzeć!

Wysoka Brama – to tutaj zaczynamy spacery (:

To już wnętrze Poliszynela – książeczki tylko czekają, aż ktoś się nimi zaopiekuje choć na chwilę.


Chyba najładniejsze menu, jakie widziałam…

Tyle zostało z pysznego, czekoladowego, nasączonego alkoholem ciasteczka…

Dodaj komentarz