Powidoki – Marta Magdalena Lasik

Powidoki

Bardzo lubię opowiadania, bo praktycznie niemożliwe jest, żeby w zbiorku nie znalazło się choć jedno, które warte było przeczytania. Z powieściami bywa różnie – szczególnie teraz, gdy w modzie są tasiemce po tysiąc stron. Ja lubię krótko i konkretnie.

Powidoki wpadły w moje ręce przypadkiem (przypadek ma na imię Sylwia). Dawali, to brałam, na zasadzie kota w worku, a kto go tam wie, może będzie fajne. Było fajne, nawet bardzo.

Zbiorek łączy wspólna tematyka – czas tuż przed końcem świata. Różne w swej formie, tematyce, narracji, pokazują, że autorka intensywnie poszukuje własnego stylu i rytmu pisania. Najbardziej zadziwiającą cechą zbiorku jest to, że KAŻDE opowiadanie jest dobre, a przynajmniej interesujące. Owszem, są nierówne i momentami ma się wrażenie, że duch opuścił klawiaturę autorki, ale fragmenty dobre czyta się z wypiekami na policzkach. I dosłownie pożera się je wzrokiem. Przyznam też, że mam niejasne podejrzenia, że niektóre opowiadania nieco modyfikowano, by pasowały do tytułu, ale machnęłam na to ręką.

Autorce najlepiej wychodzi manipulowanie emocjami czytelnika. Przyznam, że relacja z wizyty za murem porządnie mnie wystraszyła, a to naprawdę niełatwa sprawa. Gorzej z płynnością narracji, ale może to dlatego, że ja bardzo nie lubię przeskoków w stylu „spojrzał przez okno. obudził się i bolała go głowa. a teraz typ z boku półsłówkami wyjaśnia co się stało między jednym a drugim, przy okazji napomykając o głównej intrydze”. Raz miałam problem, żeby zrozumieć zakończenie (złapali go, czy nie?). Jak wspomniałam, ja lubię prosto i krótko.

Teoretycznie opowiadania powinna łączyć myśl przewodnia, powinny łączyć się w całość, ale ja tych powiązań nie widzę, poza wtrącanym tu i ówdzie słowem „powidoki”. Pewnie istnieje, a mnie się nie chciało tego szukać, w każdym razie nie jest ono oczywiste – bo niby jak sprawa nagłego pędu ku nawróceniu ma się do czarownika w pociągu czy zjawy nad jeziorem? Nie ulega jednak wątpliwości, że nawet mimo braku połączenia, opowiadania są świetne.

W dodatku autorka ma dość przewrotne poczucie humoru (pierwsze opowiadanie mnie rozwaliło, ale nie powiem, czemu, bo nie zdradza się puenty), są duchy, czarodzieje, alchemicy i zwyczajne straszydła. Wspomniana przeze mnie wyprawa za mur to horror pierwszej klasy, a opowiadanie o Teo sięga po najlepsze tradycje postapokaliptycznej powieści drogi.

Przyznam, że na tle sieczkowatych powieści magiczno-tajemniczych i przeznaczonych dla dużej młodzieży, zbiorek Powidoki wyróżnia się oryginalnością. Dostarczy czytelnikowi porządnych, różnorodnych emocji i tematów do długich dyskusji. A nade wszystko sprawi, że bardzo przyjemnie spędzimy z nim czas.

Marta Magdalena Lasik, Powidoki
wyd. Wydawnictwo Craiis, 2014

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

2
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Skryba KojotaMiBuka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MiBuka
Gość
MiBuka

Interesująca recenzja. Zachęcająca wręcz. Dodaję do listy „Do przeczytania”. Ten czarownik w pociągu… hum.

Skryba Kojota
Gość

Okładka jak dla mnie jest przepiękna. natomiast z tego co piszesz, to warto przeczytać. Także na bank przeczytam, bo to:
– są duchy, czarodzieje, alchemicy i zwyczajne straszydła.
– czas tuż przed końcem świata
naprawdę do mnie przemawia 😀