Powiedzieć, że lektura „Galerii” była ciekawa, to tak, jakby po wyjściu z Luwru powiedzieć „ładne było”. Do tej recenzji zabierałam się z dziesięć razy i to nie dlatego, że nie wiedziałam, co napisać. Wręcz przeciwnie, miałam ochotę napisać tak dużo, że trudno było wybrać to najważniejsze. Zdecydowałam się na formę bardzo „dokresową”, czyli list – […]
Fabryka Słów
Alicja – Jacek Piekara
Na początku ustalmy jedno – zdecydowanie nie tego się spodziewałam. Po przeczytaniu iluśtam opowiadań o Mordimerze i sporego kawałka Przenajświętszej Rzeczpospolitej oczekiwałam czegoś w ten deseń. Dostałam za to coś, co zaczęło się jak Dzień świra, po drodze nabrało nieco klimatu z najnowszego Woody’ego Allena, by wreszcie zapachnieć lekko Gaimanem. Mieszanka na początku nieco ciężkostrawna, […]
Łowcy – Miroslav Žamboch
Zacznijmy od tego, że jestem koszmarnie niewyspana, bo czytałam prawie do rana. I tak dobrze, że postanowiłam iść spać, a nie pisać na gorąco, bo uwierzcie mi, sensu to by nie miało – chyba, że lubicie recenzje, które opierają się głównie na słowach „jeeeeeeeeeeeej” i „ale faaaaaaajna”.
Banita – Jacek Komuda
Raz rzuciłam nią o ścianę. Z pięć razy życzyłam bohaterom, żeby spotkały ich brzydkie rzeczy. Syczałam na „tego złego” jak stado żmij. Po przeczytaniu chodziłam jak nakręcona po pokoju, mamrocząc niepochlebne epitety, z dzikim zamiarem rzucenia się do gardła Bogu ducha winnego człowieka, który mi książeczkę do recenzji przysłał. I nagle mnie tknęło – to […]
Magia kąsa – Ilona Andrews
Obok ruin koncernu Coca-Coli znajduje się teraz Zaułek Jednorożca, gdzie melinują najgorsze szumowiny i odpady. Najlepiej dojechać tam konno, gdyż samochody napędzane wodą i magią mogą się łatwo zepsuć przy kolejnym wyładowaniu mocy. Dobrze by było ominąć zarówno Kasyno rządzące przez Panów Umarłych, jak również tereny należące do Gromady Zmiennokształtnych. Niestety – jesteś najemniczką i […]
Pan Lodowego Ogrodu (tom 3) – Jarosław Grzędowicz
Kiedy dotarłam na ostatnią stronę trzeciej części książki Pan Lodowego Ogrodu, wiedziałam jedno. Przed rozszarpaniem na strzępy Grzędowicza za to, że nie napisał jeszcze czwartej części, powstrzymuje mnie tylko to, że jej jeszcze nie napisał. Mimo ogromnego niedosytu muszę powiedzieć, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz spędziłam tak fascynujące trzy dni nad książką.