Koniasz. Wilk samotnik (tom 2) – Miroslav Žamboch

Ponieważ wszystkie piski i inne okrzyki zachwytu zużyłam na część pierwszą, przy tej nie pozostaje mi nic innego, jak klapnąć na siedzenie z błogim, rozanielonym wyrazem twarzy. No, jeszcze sobie sapnę z zadowoleniem, jak po naprawdę dobrym posiłku.

Zostawiliśmy Koniasza z rządzą krwi w oku, kiedy smarował sobie oblicze czarną mazią, niczym komandos. Ci, którzy spodziewają się sporej ilości rozlewu krwi się nie zawiodą, ci, którzy liczą po cichu na jakiś romans – może trochę bardziej, ale żaden czytelnik nie odejdzie niezadowolony.

Pal sześć fabułę, nie będę streszczać, będę się zachwycać. Mamy wszystko – podziemne lochy, pradawną magię krążącą we krwi, mamy świetnie wyszkolonych ninja i zwykłych żołdaków, mamy szalonego szlachcica i małą dziewczynkę, mamy piękną kobietę i zdradliwego maga. Ale książka ta jest więcej niż sumą składników – jest alchemicznym cudem, który zamienia minuty w złoto. Wszystkie wątki, które autor rozpoczął w pierwszym tomie splatają się w logiczną całość, nawet złodziejka uliczna, postać marginalna, ma swoją rolę do odegrania – w końcu nie ma nic bardziej wzruszającego niż złamany silny mężczyzna, prowadzony za rękę przez dziecko…

Żamboch doskonale spełnia się w „niby średniowiecznym” klimacie. Można  wręcz powiedzieć, że o ile w innych książkach jego proza jest jak… kawa, to w przypadku Koniasza jest jak… kawa z cynamonem. Niby to samo, ale jakoś bogatszy smak czy coś. Lecz kiedy przewracałam parę ostatnich stron moje serce zawyło z tęsknoty za tym, żeby autor popełnił książkę w klimatach samurajsko-japońskich – zakochałam się w Bamegim, przywódcy klanu ninja, do tego stopnia, że musiałam schować się pod kołdrę. Ostatnia scena z Koniaszem, owo bolesne odliczanie uderzeń serca – czysta rozkosz czytelnicza. Nawet nieśmiało bąknę, że orgia dla neuronów…

Największym komplementem, jaki może otrzymać książka w moich oczach jest to, że wybucham płaczem na myśl, że to już koniec – i to bynajmniej nie z powodu tragicznego zakończenia. Po prostu – powalająca doskonałość opowieści, która wyciska łzy zachwytu. Historia „wilka samotnika” taki komplement dostała. Właściwie nie powinnam mówić nic więcej.

I nie będę.

Miroslav Żamboch, Koniasz. Wilk samotnik t.2
wyd. Fabryka Słów, Lublin 2010

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
0 Comment authors
Zaba_2501 Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Zaba_2501
Gość
Zaba_2501

A ja powiem tylko tyle: chcę więcej !

Zaś co do recenzji: trafna i na temat :]