Carnivale (2003-2005)

Kiedyś, w początkach recenzowania, obiecałam sobie, że nie będę oceniać, a już na pewno polecać rzeczy, których nie obejrzałam/przeczytałam do końca. Uważałam – i dalej uważam – że czytelnik recenzji ma prawo do uczciwej oceny od początku do końca. Do finału „Carnivale” zostały mi 4 odcinki, jednak muszę się z Wami serialem podzielić. Między innymi […]

Mr. Sunshine (serial)

Tytuł może być rozumiany dwojako – Sunshine to olbrzymie centrum rozrywki, a główny bohater to główny zarządzający całym tym bajzlem na kółkach, taki „człowiek od wszystkiego”… albo całkiem sarkastyczne określenie gościa, który ciągle się wkurza i wszyscy chcą mu się zwalić na głowę z kłopotami. Niemniej pan Słoneczko daje z siebie wszystko. Uzbrojony w niezawodny […]

Luther (mini-serial BBC), sezon 1

Przedstawiam Wam kolejny mini-serial stacji BBC. Na pierwszy rzut oka jest to kolejny serial policyjny z bohaterem balansującym na granicy prawa, jednak John Luther zdecydowanie nie jest jeszcze jednym „twardym gliną” z lekceważącym stosunkiem do przepisów. To nie „Szklana Pułapka” ani nie „Zabójcza broń”, ale twarda, psychologiczna gra o wszystko.

Community, sezon 1

Amerykański serial komediowy, który nie będzie miał śmiechu w tle? Nie będzie cały czas kręcony w studio (ani w Los Angeles udającym Nowy York – niech cię szlag, „Jak poznałem waszą matkę”!!)? Będzie inteligentnie żartował z rasy, religii, orientacji seksualnych, nie przekraczając granicy dobrego smaku? Tak, to jest możliwe. Zapraszam do  Greendale Community College.

Zagubiony pokój / Lost Room (mini-serial)

Mroczna uliczka, deszczowy wieczór. Ponure pomieszczenie z ponurym drabem. Spoceni Latynosi, zakazane mordy. Na stole pojawia się walizka, która – zgodnie z konwencją ponurozaułkową – powinna być wypchana pieniędzmi, albo kokainą. Jednak w środku jest… klucz. Taki zwykły, od taniego motelu. Chwilę później pojawia się facet, który nerwowo klika długopis… a potem wszystko jest krzykiem […]

Firefly (serial) – Urok Klasyki

Witajcie. Nazywam się Miranda i jestem serialoholiczką. Nieuleczalną, choć może jeszcze nie w ostatnim stadium (kilka seriali udało mi się rzucić). Nie będę się teraz rozwodziła nad przyczyną i rozwojem tego stanu. Chcę natomiast opowiedzieć wam o jednym z moich absolutnych serialowych ulubieńców. O czystej zajebistości, znalezionej w najmniej spodziewanym miejscu.