Krwiopijcy – Christopher Moore

Tak sobie czytałam wasze komentarze odnośnie Zmroku, zastanawiałam się nad deficytem fajnych książek o wampirach, i nagle sobie przypomniałam – Christopher Moore! Jego Najgłupszy anioł był kapitalny, ale na tej jednej książce się nie skończyło. Pojawiła się historia o posłańcu Śmierci, o przyjacielu Jezusa, a w końcu Moore wziął na tapetę wampiry.

Jak sami z pewnością zauważyliście, dobra książka o wampirach to rzadki okaz. Anne Rice to już niemalże zamierzchła przeszłość, poza tym jej książki były tak dobre, jak dołujące. Może by tak dodać do tego całego wampirycznego biznesu szczyptę humoru? Albo dwie szczypty. Albo, jak to zrobił Moore, do ogromnych pokładów humoru dodać trochę wampiryzmu.

Bohaterami Krwiopijców jest dwójka… hmm, romantycznie zaangażowanych ludzi. No, nie do końca, bo dziewczyna od niedawna jest wampirem. Z przypadku. Ot, pewien wampir postanowił stworzyć sobie towarzyszkę długich nocy. Nie pytając o pozwolenie przemienił Jody i zostawił ją, by się oswoiła z nowym nie-życiem. Jody znajduje wsparcie w postaci Thomasa C. Flooda, najzwyklejszego przeciętniaka, niedoszłego pisarza, zafascynowanego nową znajomością. I tak zaczyna się zabawa.

Moore udowodnił już wcześniej, że pomysły to on ma. Nie straszne mu wampirze stereotypy – bierze z nich to, co najważniejsze, po czym ośmiesza w mniej lub bardziej wyszukany sposób. Wrzuca bohaterów w dziwaczne, niemożliwe sytuacje, co skutkuje wybuchami śmiechu ze strony czytelnika. Kolorytu dodają temu wszystkiemu postaci drugoplanowe, wśród których prym wiedzie bezdomny król przedmieścia.

Krwiopijcy stanowią świetne remedium na wszelakie mdłe i infantylne „wampirze” książeczki (te poważne, i te udające parodie). Moore bawi się postacią wampira, dodając do utartego schematu też coś od siebie. Jego dowcip jest ostry, często bardzo dosłowny, przez co czytanie jego książek to ogromna frajda. Przynajmniej dla mnie – mam nadzieję, że wam też się spodoba (:

PS. Jeśli faktycznie wam się spodoba, to mam dobrą wiadomość. Po polsku ukazały się już dwie kolejne książki Moore’a o tej tematyce – Ssij, mała, ssij oraz Gryź, mała, gryź.

Tytuł: Krwiopijcy
Autor: Christopher Moore
Wydawca: MAG
Rok wydania: 2008

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email

15
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
7 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Najgłupszy anioł « Kawa z CynamonemMirandaEtteleazakladkaSheila Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Tucha
Gość

A ja właśnie czytam Gryź, mała, gryź 🙂 Bo mnie okładka uwiodła 😀

HomelessTsundere
Gość
HomelessTsundere

W końcu Mirando zrecenzowałaś coś o czym mogę się wypowiedzieć 🙂 (bo mam w zwyczaju pisać komentarze tylko do tego co przeczytałam). Rzeczywiście „Krwiopijcy” to jedna z nielicznych udanych książek o wampirach. Potencjał wampirów jest duży i Moore potrafił to wykorzystać. Jestem już po lekturze „Ssij mała ssij” i stwierdzam, że trzyma poziom poprzedniczki. Niedługo wezmę się za trzecią część. Mam tylko nadzieję, że zakończenie nie będzie już zawierało żadnych posągów, bo to by było troszkę monotonne. 🙂

dededan
Gość

O nie! A ja dziś miałam ją w rękach. Po chwili wahania odłożyłam na biblioteczną półkę… Żałuję teraz!

Paideia
Gość

A mnie się nie podoba styl pisarski Morre’a. Chyba ogólnie nie przepadam za parodiami. „Krwiopijców” przerwałam w połowie, podobnie jak „Błazna”… I już więcej nie mam zamiaru sięgać po książki tego autora

Sheila
Gość

Na bank przeczytam 😀

zakladka
Gość
zakladka

Przeczytałam „Najgłupszego anioła” zwiedziona na manowce notką na obwolucie i rzekłam: nigdy więcej. Potem jednak znalazłam się w zakątku, gdzie nawet etykiety na słoiku musztardy były przeczytane i tylko ci „Krwiopijcy” nie. Postanowiłam dać facetowi drugą szansę. Nie skorzystał.
Obie książki otwierają moją listę: co najgłupszego w życiu przeczytałeś…

Ettelea
Gość
Ettelea

Właśnie takiej lekturki o wampirach mi potrzeba 🙂 Proszę o pożyczenie. „Najgłupszego …” zostawię sobie na okres świąteczny – co by tematycznie było 😀

trackback

[…] w Polsce książka Moore’a i to właśnie od niej zaczęłam swoją przygodę z tym autorem. Jak już mówiłam, przygodę wielce udaną – styl pisania Moore’a wbił się idealnie w mój gust. Jeśli […]