Nieuchwytny – Luke Delaney

nieuchwytny

W kryminałach rzadko co mnie zaskakuje – chyba za dużo ich czytałam, przynajmniej tych brytyjskich… Dlatego z niezwykłą przyjemnością zagłębiłam się w powieść Nieuchwytny, która z kartki na kartkę robiła się coraz ciekawsza. Przyznam, że nie pamiętam, kiedy ostatnio przeczytałam książkę w dwa dni.

Nie ukrywam, że i tutaj nie zdołano mnie bardzo zaskoczyć (jestem z tych obrzydliwców, którzy zgadują mordercę). Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw: detektywa i mordercy, choć pojawiają się także fragmenty „wchodzące” w głowy pozostałych bohaterów. I kolejna sprawa – nie cierpię takich rozwiązań. Lubię śledztwo, ale nienawidzę się denerwować patrząc, jak policja kręci się w kółko, podczas gdy ja, czytelnik, widzę, że przestępca przemyka się za ich plecami. Książka znowu zaskoczyła mnie pozytywnie, gdyż morderca głównie ucieka się do retrospekcji, a policjant dość szybko zaczyna węszyć w okolicy tego, o czym myślał zbrodniarz.

Główną zaletą książki jest niewątpliwie sylwetka detektywa prowadzącego śledztwo. Sean Corrigan pozornie jest chodzącym stereotypem dobrego, zmęczonego życiem gliniarza – kłóci się z żoną o to, że siedzi w pracy, ścigają go demony z dzieciństwa, a on sam często sięga po szklaneczkę czegoś mocniejszego. Jednak z każdym kolejnym zdaniem kochałam go coraz bardziej i dopiero w połowie książki zorientowałam się, dlaczego.

Otóż w powieści liczy się śledztwo. Chodzenie, pytanie, sprawdzanie tropów, ślęczenie nad aktami, zwyczajny policyjny instynkt. Od niepamiętnych czasów… wróć – od czasu zdominowania rynku przez kryminały skandynawskie, które z lubością babrają się w mrokach ludzkiej duszy i tylko czekają, żeby dokopać bohaterowi, nie czytałam kryminału, w którym liczy się tylko to, żeby przyskrzynić drania, żeby nie było wątpliwości, że to on. Żadnych mrocznych pojedynków na wbijanie emocjonalnych noży w czułe miejsca, żadnego deszczu spływającego policjantom za kołnierze, kiedy przestępca z kpiącym uśmiechem zajada kawior w ciepłej restauracji.

Pojedynek jest. Jest też prawdziwy, piękny psychopatyczny morderca. I garstka socjopatii, ale nie zdradzajmy szczegółów. Do portretu sprawcy mogę mieć trochę pretensji, ale generalnie jestem bardzo zadowolona. Szczególnie, że autor bardzo sensownie  wytłumaczył motywy zabójcy, jego sposób postępowania. Miało to wszystko ręce i nogi, wiążąc zgrabnie śmierć nastolatki i luksusowego prostytutka*, a z biegiem czasu i parę innych spraw.

Kryminał czyta się szybko, a miłośnicy Londynu z przyjemnością przeczytają parę opisów miejsc i ulic – szczególnie, że autor litościwie używa nazw, które powinny się kojarzyć każdemu w miarę brytyjsko oczytanemu Czytelnikowi. Dodaje to powieści uroku, równocześnie nie sili się ona na ukazanie miasta jako mrocznego potwora. Chwała jej za to, bo od opisów Sztokholmu człowiek ma się ochotę pociachać. A tu wszystko wydaje się takie rzeczowe i ludzkie zarazem, ani się człowiek obejrzy, a już połowa książki za nim.

Nie twierdzę, że to książka wybitna, jednak mogę z całą pewnością powiedzieć, że jest doskonała w swojej klasie wakacyjnego kryminału. To taka powieść, po którą się sięga nawet wtedy, gdy zna się zakończenie, jak Chmielewska czy Christie. Taka, którą czytamy gdy mamy ochotę na coś odprężającego, ale zarazem z dreszczykiem, bo nie ukrywam, że momentami była bardzo brutalna. Lubię bohaterów, którzy odnoszą sukces, a na koniec powieści nie czują się, jakby odnieśli Pyrrusowe zwycięstwo. Ten zły został złapany. Ten dobry przytula się do żony, a my wierzymy, że kiedyś przeczytamy, co tam się dalej u niego dzieje.

*tak, prostytutek. Nie mówimy „żeński minister”, to nie mówmy „męska prostytutka”.

 Luke Delaney, Nieuchwytny
wyd. Prószyński i s-ka, 2014

Spodobał Ci się ten wpis? Poślij go dalej!
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Skryba Kojota Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Skryba Kojota
Gość

„Pojedynek jest. Jest też prawdziwy, piękny psychopatyczny morderca.”
Kupiłaś mnie tym, nawet nie wiesz jak bardzo! Z mojej strony polecam serię z Janem Fablem, autor Craig Russell, tom 1 nosi tytuł „Krwawy orzeł”. Nie wiem, może czytałaś, ale jeszcze nie doszłam do wszystkich Waszych wpisów 😀 Dopiero zaczęłam się tu rozglądać 😀