Po wstępniaku i szybkim posiłku zapraszam na krótką lekcję rosyjskiego 😉
Ostatnio próbowałam sobie przypomnieć co właściwie sprawiło, że zainteresowałam się nauką właśnie języka rosyjskiego. Doszłam do wniosku, że jednym z głównych czynników była w gruncie rzeczy prosta chęć czytania „rosyjskich robaczków”. Mam tu na myśli cyrylicę, czyli rosyjski alfabet. I choć wciąż często zacinam się przy czytaniu, to myślę, że mogę śmiało stwierdzić, iż potrafię rozszyfrować te robaczki. A w każdym razie mnóstwo frajdy sprawiało mi rozszyfrowywanie ich w Petersburgu.
Bo widzicie, Rosjanie lubią czasami zapisać nazwę własną zagranicznej firmy właśnie tymi swoimi robaczkami. Nie wiem czemu, ale okrutnie mi się to podoba. I dlatego jednym z celów mojej wyprawy było wyłapanie takich „spolszczonych” (zruszczonych? zrusyfikowanych?) nazw.
Zakładam, że wśród czytelników Kawy z Cynamonem są też osoby znające rosyjski, a przynajmniej ichniejsze literki. Mam nadzieję, że też się uśmiechniecie 🙂 Pozostałych proszę o wyrozumiałość i cierpliwość – te zdjęcia strasznie mnie cieszyły i koniecznie chciałam się nimi tutaj podzielić.
Zdjęcia dla jasności podpisałam: rosyjski zapis, który widzicie na zdjęciu (i który, nawiasem mówiąc, jest fonetyczny) / polski zapis (czyli jak wyglądałyby nazwy marek, gdybyśmy też zapisywali je fonetycznie) / nazwa oryginalna. Indżoj!
Бургер Кинг / Burger King
Макдоналдс / Makdonalds / McDonald’s
Сабвэй / Sabłej / Subway
Райффайзен Банк / Rajfajzen Bank / Raiffeisen Bank
л’Окситан / Loksitan / L’Occitane
Нетто / Netto
Фогги Дью / Fogi Dju / Foggy Dew
I na koniec coś oryginalnie rosyjskiego, co kompletnie mnie urzekło – niewielka restauracja na Newskim Prospekcie o najładniejszej nazwie, jaką widziałam:
Общество чистих тарелок – Stowarzyszenie Czystych Talerzy 🙂
Już niebawem kolejne części, a przy okazji zapraszam też do lektury poprzednich tekstów o Petersburgu:
Też mnie korcą te ichnie robaczki, ale chyba nie na tyle, żeby zacząć się uczyć. Tym bardziej, że do języków Bozia mi talentu nie dala i 12 lat ucząc się angielskiego, nadal posługuje się nim w swoim własnym dialekcie.
Ale nazwy w cyrylicy są boskie 😀
Cieszę się, że przyłączyłaś się do radości z pięknych rosyjskich nazw 😀 I tak mi przypomniałaś słowa pewnego uroczego polskiego artysty, który rzekł: „Języki obce, jak sama nazwa wskazuje, są mi obce” (bez urazy!) 😉