Dante i inksi – tłumaczył Mirosław Syniawa

Przyzwyczaiłam się do tego, żeby śląską godkę traktować jak „drugi” język. Wiecie, taki od święta. Język, który się tłumaczy znajomym (którzy, nie wiedzieć czemu, nie znają takich OCZYWISTYCH słów jak klopsztanga, lacie czy krojcok). Nigdy w drugą stronę. Tymczasem zbiorek poezji, który trzymam w dłoniach, wywrócił moje przekonania do góry nogami.

A imię jego…

Prowodyrów tej notki było dwóch. Jeden z nich to… lekcja rosyjskiego, na której to usilnie próbowałam opanować temat imiesłowów. Jak się okazało, niektórych z nich nie da się przetłumaczyć na język polski przy pomocy li tylko jednego słowa i robi się to przy pomocy dodatku „ten, który”. Efekt: „ten, który czytał”, „ten, który się nie […]

Książki mojego dzieciństwa (Szyszka)

Niedawno wyszłam z księgarni, tuląc w objęciach książkę Mary Poppins. Wielka, gruba księga z wydawnictwa Jaguar zawiera wszystkie opowiastki o nietypowej niani, a ja po raz kolejny poczuła drżenie radości na myśl o spotkaniu z Mary. Głównie dlatego, że z historyjkami o Michasiu i Janeczce wiąże się moje najbardziej intensywne wspomnienie z dzieciństwa.